FANDOM


Oto dwa rodzaje transkryptów do pierwszego odcinka serialu anime Sonic X Wejście naddźwiękowego jeża.

Transkrypt Edytuj

Dubbing japoński (z polskimi napisami) Edytuj

Sonic X Odcinek 1 Wejście Naddźwiękowego Jeża! (Napisy PL)

Sonic X Odcinek 1 Wejście Naddźwiękowego Jeża! (Napisy PL)

{Intro do serialu}

[Scena przedstawia Księżyc na tafli jeziora, a potem Biga łowiącego ryby na jeziorze. Nagle Big budzi się, słysząc alarm dochodzący z fortecy Eggmana, w kierunku której pędzi… jeż Sonic! Roboty stoją gotowe do strzału, lecz Sonic szybko je omija. Druga armia strzela do Sonica rakietami, ale i one nie stanowią dla niego przeszkód. Wkrótce wielkie roboty wychodzą mu na spotkanie. Na widok jednego z nich jeż wybiega na inny korytarz, gdzie wyjście blokuje mu drugi robot. Sonic wybiega do innego wyjścia, ale zostaje po chwili wybity przez platformę odbijającą, co wykorzystał jeden z robotów, który uderzył potężnie w Sonica, posyłając go gdzieś daleko. Na ratunek jeżowi lecą Tails i Amy na Tornado.]

Tails: Sonic!

[Amy i Tails zmniejszają pułap w Imperium Eggmana, lecz jego roboty zauważyły ich i zaczynają do nich strzelać; prawie o mało nie trafiają w Amy. Podczas odlotu z Imperium Amy zauważa, że tylna część samolotu zaczyna się palić.]

Amy: Pali się! (Odwraca się do Tailsa.) Zrób coś, Tails!

Tails (odwraca się do Amy): Nie martw się, Amy! (Uruchamia dźwignię.) To na początek!

[Z Tornado wystrzelona została rakieta z pierścieniem w środku; leciała w kierunku Sonica, który runął w dół w kierunku lasu. Pierścień spada do jeża; po chwili pojawia się między drzewami jasna oświata, która zmierzała w stronę Imperium, po drodze niszcząc roboty Eggmana: to Sonic wykonujący Spin Dasha za pomocą pierścienia. Nagle jeden z wielkich robotów zgniótł Sonica, co mu się zdawało, ale Sonic pokonał go i dostał się do wieży, niszcząc szkło.]

Tails: Trzymaj się, Amy!

[Tymczasem Tornado, na którym są Tails i Amy, zaczyna się rozpadać i lądować na ziemi. Po chwili Amy otwiera oczy i ze zgrozą zauważa, że obaj jadą w stronę… wielkiej skały!]

Amy: Skała! Omiń ją!

Tails: Za późno!

[Niespodziewanie czyjaś ręka jednym uderzeniem swojej pięści kruszy skałę na kilka kawałków, dzięki czemu Tails i Amy spokojnie mogli zatrzymać samolot, który uległ uszkodzeniu. Nagle Tails otwiera oczy i cieszy się, patrząc na swojego „wybawcę”.]

Tails: Knuckles!

[To rzeczywiście był Knuckles: stał obok Tails’a i Amy z boku, patrząc na nich.]

Tails: Dzięki!

[Lecz Knuckles odwrócił się od nich, by znów popatrzeć na Imperium Eggmana, gdzie wszedł Sonic.]

Tails: Knuckles...

Amy: Co z nim?

[Knuckles bez zmian oglądał Imperium Eggmana, skąd dobiegały tajemnicze wybuchy.]

Knuckles: Hej, hej... Przesadzasz...

[W Imperium Eggmana daje się słyszeć jakiś alarm, po czym zamykane są wszystkie włazy do wejścia jak i wyjścia. To wszystko na komputerze widział Decoe, który odwraca się do Eggmana.]

Decoe (odwraca się do Eggmana): Doktorze Eggman, zamknąłem wszystkie pobliskie przejścia.

Eggman: Do licha! Dlaczego Sonic zawsze wchodzi mi w drogę...

[W Imperium Eggmana, oprócz samego Eggmana i jego sługusów byli też więźniowie: Cream i Cheese!]

Cream: To proste, Doktorze Eggman! (Eggman odwraca się do nich) Dlatego, że zawsze robisz złe rzeczy.

Cheese: Chao!

Doktor Eggman: I tak już za późno. (Wyjmuje czerwony Szmaragd Chaosu) Kiedy włożę ten oto ostatni Szmaragd Chaosu do mojej maszyny, będzie miała ona nieskończoną moc!

Cream (przytula Cheese’a do siebie): Nie rób tego!

Cheese: Chao, chao, chao.

[Nikt nie zauważył, że w Imperium Eggmana oprócz nich jest jeszcze… Rouge, która wszystkiemu się przyglądała.]

Cream: Racja, Sonic nigdy na to nie pozwoli!

Doktor Eggman (śmieje się): Wszystkie przejścia zostały zamknięte!

[Na następnej scenie pojawia się Sonic wykonujący Spin Dasha.]

Doktor Eggman: Nawet on będzie miał problem, by się przez nie przebić.

[Nagle słyszy dźwięk zburzonej ściany, a potem odwraca się i jest zszokowany, gdy widzi… Sonica!]

Cream: Sonic!

Cheese: Chao!

Doktor Eggman: A niech to... (Przybiera minę na groźną) Mimo to...

[Eggman wkłada Szmaragd Chaosu do pojemnika przy maszynie, a następnie majstruje przy przyciskach, po czym trzyma kontroler z guzikiem.]

Doktor Eggman: Wydaje mi się, że odrobinkę się spóźniłeś... (śmieje się) Wszystko, co muszę zrobić, to wcisnąć ten przełącznik. (znów się śmieje)

Sonic: Czyli muszę ci go jedynie zabrać.

[Eggmanowi przez chwilę zrzedła mina. Nagle za Soniciem stoi jeden z robotów.]

Doktor Eggman (śmieje się): Spróbuj szczęścia.

[Robot strzela w stronę Sonica, który biegnie w stronę ściany, a potem przez nią.]

Sonic: Złap mnie!

Doktor Eggman: Bierz go! Bierz go!

[Jeden z pocisków o mało nie trafił w Rouge, która przyglądała się tej scenie z bliska.]

Doktor Eggman: Właśnie tak! Ustrzel go!

[Niespodziewanie Sonic staje przed Eggmanem, a robot E-13 kieruje w ich stronę działo.

Doktor Eggman: Przestań!

[Sonic odskakuje w stronę Cream i Cheese’a, zaś robot strzela w stronę machiny Eggmana.]

Doktor Eggman: Wcisnąłem przełącznik!

[Nagle cała maszyna wypełnia się wyładowaniem elektrycznym, jakby miała za chwilę wybuchnąć, co Eggman zauważył przed chwilą.]

Eggman: Co do...?! (Odwraca się do robota) Jest zepsuta!

[Ten widok widzieli Decoe i Bocoe.]

Decoe: Co jest...?!

[To samo zauważyli Rouge, Cream, Cheese i Sonic, który nie zdążył przez to ratować więźniów. Nagle całe Imperium Eggmana ogarnia jasna poświata. Ten widok oglądają: Knuckles oraz przerażeni Tails i Amy.]

Amy: Co to jest?

Knuckles: Kontrola Chaosu.

[Nagle jasna poświata zaczyna być coraz większa, wchłaniając część mieszkańców planety Sonica, którego krzyk słychać przez chwilę.]

[Karta tytułowa: „Wejście naddźwiękowego jeża”]

[Sonic przez chwilę leży nieprzytomny na jakimś gruncie. Potem odzyskuje przytomność.]

Sonic: Kurcze. To nie czas na wylegiwanie się.

[Podczas rozglądania się Sonic odwraca się w stronę, gdzie widzi… światła od samochodów!]

Sonic: Co?!

[Na widok tych świateł Sonic ucieka przerażony w inną stronę. Tak samo przed innymi. Wkrótce było jasne: Sonic zablokował ruch uliczny. Znalazł się w mieście. Rozgląda się wokoło.]

Sonic: Gdzie ja jestem?

[Wszyscy ludzie patrzą na Sonica z zaciekawieniem.]

Sonic: I... Te istoty?

[Mnóstwo gapiów rozchodzi się po ulicy, by popatrzeć ze zdziwieniem na Sonica.]

Sonic: Czym one są?

[Po chwili Sonic stoi w pozie jakby gotowości do walki.]

[Przerywnik z kartami postaci]

[Wszystkie samochody trąbią na Sonica, by zszedł z drogi.

Kierowca ciężarówki: Co ty tu robisz?!

[Do akcji wkracza dwójka młodych policjantów.]

Sonic: Głośny jest.

Policjant #1: Co to jest?

Policjant #2: Jeż?

Policjant #1: Trochę za duży.

Policjant #2: Żeby porzucać zwierzęta w takim miejscu.

[Pierwszy z policjantów klęczy przy Sonicu.]

Policjant #1: Hej. Grzeczny chłopiec, chodź tu.

Policjant #2: Nie ugryzie?

Policjant #1: Spokojnie. Mam w domu trzy koty. No, dalej...

[Pierwszy policjant przywołuje Sonica, ale ten nie ma ochoty go słuchać, co mocno osłupiało dwóch policjantów.]

Policjant #2: Ale jest zuchwały.

Policjant #1: Hej, lepiej posłuchaj, bo...

[Nagle Sonic odskakuje policjantowi.]

Policjant #1: Hej!

[Drugi z policjantów wyjmuje pałkę, bu uderzyć nią w Sonica.]

Policjant #2: Oż ty.

[Nagle tę scenę przerywa pojawienie się komendanta, który dotyka policjanta w ramię.]

Komendant: No, no. Policjanci nie powinni dręczyć zwierząt.

Policjant #2: Ale...

Komendant: Stańcie no tam!

[Przy Sonicu stawia się jeszcze dwójka policjantów.]

Policjant #3: Tak jest!

Komendant: Na mój sygnał, wszyscy go łapiemy. Jasne? (Robi pozę do schwytania Sonica.) Podejdę cicho i... Teraz!!

[Sonic, jak gdyby nigdy nic, stał sobie; natomiast wszyscy czterej policjanci i komendant rzucili się na niego chmarą, przez co wywiązała się wielka plątanina.]

Policjant #4: Złapałem jego nogę!

Policjant #3: Ja mam jego rękę!

Komendant: Dobra, pociągnijcie go na trzy! 1, 2, 3!

[Na ten sygnał wszyscy policjanci trzymali… siebie nawzajem, zamiast Sonica! Przez chwilę okręcili się dookoła, po czym upadli na jezdnię. To wszystko oglądał Sonic, który nie wiadomo jak siedział na czerwonym samochodzie, którego właściciel patrzył z zaskoczeniem na jeża.]

Policjanci (kłócą się): Ty idioto! To moja noga... Puszczaj.

[Sonic wzrusza ramionami, kiedy nagle któremuś z policjantów udało się go złapać za pomocą wielkiej siatki do łapania zwierząt.]

Policjant #5: Szefie! Złapałem go!

[Nagle Sonic zaczyna pędzić w stronę końca miasta, a trzymający go policjant – razem z nim. Pozostali policjanci postanawiają ratować kolegę.]

Komendant: Brać go!

[Wszyscy policjanci łapią się kolegi, ale zamiast go uwolnić, jakby byli uwięzieni: trzymali się go uczepieni jak do rzep do psiego ogona. Tymczasem Sonic gnał wśród samochodów. Nagle do miasta wjechał samochód policyjny.]

Sierżant: Co?

Gdy Sonic minął radiowóz, wszyscy policjanci wtłoczyli się do radiowozu, o mało nie miażdżąc sierżanta. Jedynie komendant, który się uwolnił, chwyta za słuchawkę.]

Komendant: Proszę o wsparcie!

[Sonic ucieka z miasta.]

Komendant: Proszę o wsparcie!

[Podczas pościgu upada siatka do łapania dużych zwierząt.]

Komendant: Wielki niebieski jeż biega po mieście!

[Kamera następnie pokazuje scenę, gdzie w tle widać miasto.]

Komendant: Proszę zablokować wszystkie drogi i nie wpuszczać na nie żadnych aut!

[Inną stroną miasta jedzie inny samochód policyjny, którym jeździ dwóch policjantów, którzy dostali sygnał.]

Gruby policjant: Istnieje w ogóle takie coś jak niebieski jeż?

Chudy policjant (śmieje się): Gdybym go złapał i sprzedał, zarobiłbym miliony! (Odwraca się do kolegi) Stawiam, że to jakaś w dechę gablota.

Gruby policjant: Rozumiem. To dlatego nazwali go jeżem.

[Nagle obaj policjanci coś wyczuli: to Sonic, który rozglądał się po okolicy, stał na masce ich samochodu. Odwraca się do kamery.]

Sonic: Gdzieś mnie wyrzuciło... Co do tego nie mam wątpliwości...

[To mówiąc, Sonic zeskakuje z radiowozu i pędzi w siną dal. Zszokowani policjanci patrzą na niego.]

Chudy policjant: Jak szybko teraz jedziemy?

Gruby policjant: 120 km na godzinę...

Chudy policjant: Rozumiem...

[W kierunku szosy, którą pędzi Sonic, zbliża się helikopter policyjny.]

Pilot helikoptera #1: Co? Nawet radiowozy nie mogą go dogonić? Czy nie ucieka po ulicy?

Pilot helikoptera #2: Czy to on?!

[Pilotowi udało się zlokalizować położenie Sonica i oświetlić go: pędził główną szosą. Helikopter leci za nim.]

Pilot helikoptera #1: Znaleźliśmy go! Zmierza na północ, wzdłuż Głównej Drogi i kieruje się na Autostradę 101!

[Pracownik centrum dowodzenia lokalizuje położenie Sonica.]

Pracownik: Przyjąłem! Patrol 85, cel zmierza w waszym kierunku.

[Dwa radiowozy, dwie koparki i ciężarówka stoją na końcu szosy, który jest odgrodzony znakami zatrzymania się.]

Pracownik: Jesteście gotowi?

Policjant: Na pozycjach! By to minąć, musiałbyś wykopać tunel albo przelecieć!

[Sonic rozpędza się, po czym wykonuje potężny skok na ponad , po czym ląduje, a następnie biegnie dalej, co lekko zszokowało policjantów.]

Policjant: Albo możesz spróbować przeskoczyć 100 metrów. (śmieje się)

[Helikopter mija pechowców i rusza za śladem Sonica. Po minach pilotów helikoptera widać, że pierwsza część misji schwytania Sonica zakończyła się totalną klapą.]

Pilot helikoptera #1: Tu śmigłowiec numer 3, tu śmigłowiec numer 3. Ścigamy cel z pełną prędkością, ale wkrótce, raczej, właściwie już...

Pracownik: No nie gadaj?! Zgubiłeś go?!

Pilot helikoptera #1: Zgadza się!

Pracownik (odwraca się do szefa): Szefie!

[Ów wspomniany szef śmieje się z tego. A był nim… Sam Speed.]

Sam Speed: Spokojnie. Minęło trochę czasu od ostatniego zamieszania. Drużyno S, ruszamy!!

[Tabliczka z napisem Stand by gasi się, a na jej miejsce świeci się napis Called Out. Na ten sygnał cały 5-osobowy zespól S (w tym Sam Speed jako lider) idą do warsztatu, gdzie mechanicy robili pojazdy dla drużyny. Sam podchodzi do swojego pojazdu]

Sam Speed: Jaką dziś mamy temperaturę nawierzchni?

Mechanik: Autostrada ma 15 stopni. Jest suchutka!

Sam Speed: A co z wiatrem z zachodu?

Mechanik: Dziś jest bezwietrznie!

Sam Speed: Mam nadzieję, że nie ma piachu.

Mechanik: Tak!

[Sam nakłada maskę.]

Sam Speed: OK! Daj mi średniej miękkości opony z pięcioma wyżłobieniami!

Mechanik: Tak jest!

[Pozostali mechanicy podrzucają dobrej klasy koła z oponami, które przyczepiają do samochodu, a następnie przy nich montują. Sam wkłada na siebie kask, po czym idzie siąść do swojego pojazdu

Sam Speed: Dobra! Wszyscy do swoich maszyn!   

[Sam wsiada do samochodu, a jego koledzy przypinają mu pasy; on sam dosuwa podaną przez mechanika kierownicę na właściwe miejsce. Ogląda opis swojego pojazdu na monitorze.]

Kolega po fachu: Dorzuciłem biegi 5 i 6. (do Sama) Co do tego mleka. Wlałem je, jak prosiłeś.

Sam Speed: Dzięki!

[Samochód zaczyna mocno warczeć, gotowy do jazdy.]

Głos policjanta: Szefie, zgubiłem jeża na trasie 58, na północ od autostrady 101.

Sam Speed: Dobra, rozumiem. Słyszeliście go. Jazda!

[Cała drużyna wyjeżdża ze swoimi pojazdami z warsztatu, po czym czekają na zielone światło.]

Sam Speed: Naprzód!

[Po ukazaniu się zielonego światła cała drużyna rusza, włączając policyjne światła, by schwytać Sonica. Tymczasem on siedział na latarni ulicznej i patrzył na niebo i Księżyc.]

Sonic: Nocne niebo wygląda tak samo... Gwiazdy i księżyc też.

[Docierają do niego wspomnienia przed wybuchem maszyny Eggmana z rodzinnej planety Sonica oraz jak jasna poświata pochłania wszystko i wszystkich.]

Sonic: Czy to przez moc Szmaragdu Chaosu? Jestem w innym świecie? Czy może w innych czasach? Tylko ja tu trafiłem? Czy może inni też tu są?

[Sonic powoli wstaje.]

Sonic: No dobra, zgaduję, że niedługo się dowiem!

[Zeskakuje z latarni na jezdnię. Nagle widzi Sama i resztę drużyny. Właz otwiera się i Sam wysiada z samochodu, po czym podnosi rękę na powitanie.]

Sam Speed: Cześć, niebieski jeżu! Dzięki za wywołanie tego całego poruszenia.

[Sonic odwraca się, by pobiec dalej.]

Sam Speed: Hej, poczekaj!

[Sonic odwraca się, zaś Sam zdejmuje maskę.]

Sonic: Poczekaj aż skończę. To miasto jest tak spokojne, |że ostatnio mieliśmy trochę mało ruchu. W ciągu roku aresztowaliśmy tylko jedną osobę... Idiota wziął swój wóz wyścigowy i odgrywał tu rajdowca. Myślałem, że się z nim trochę pobawię, |ale dał radę uciekać przez zaledwie dwie minuty. Dwie minuty nie wystarczą nawet, |by przygotować ramen z paczki. Hej, powinieneś się zaśmiać!

[Sonic odwraca się do Sama z uśmieszkiem na twarzy.]

Sam Speed: Wystarczy. Cóż, to miasto było się nudne aż do teraz... Głównie dzięki nam, specjalnej, |superszybkiej drużynie, Drużyną S! Jestem ich przywódcą. Nazywają mnie Królem Szosy! Zmieniło się to w długie przedstawienie się. Od teraz będę szybki!

[Sonic, usłyszawszy ryk silnika, zaczyna uciekać. Wszyscy, poza Samem który to wszystko obserwuje, ścigają jeża.]

Sam Speed: Proszę, wytrzymaj... Póki cię nie złapię.

[Drużyna S rozpoczyna pościg za Soniciem, który jakby się tym nie przejął.]

Sonic: Czyli chcą się ze mną bawić w ganianego? Ciekawe.

[Sonic zaczyna pędzić dalej.]

Sam Speed: Jeż przyspieszył! Podnieść tylne skrzydło o 20 stopni! Wszyscy za mną!

[Sam naciska przycisk przy swojej kierownicy, by zwiększyć prędkość, przez co silnik się nagrzewa. Wkrótce jedzie obok Sonica.]

Sonic: Nieźle. Nie jesteście tacy źli.

[Nagle cała drużyna S otacza Sonica.]

Sonic: Zaraz mnie zmiażdży! Niedoczekanie!

[Nieoczekiwanie jeż znika.]

Jeden z członków drużyny S: Zniknął?! Rozjechałem go?

[Nie zauważa, że Sonic biegnie obok niego. Wkrótce Sonic puka do okna drzwi samochodu, po czym wieje.]

Jeden z członków drużyny S: Co?!

[Wkrótce Sonic staje na masce samochodu Sama.]

Sam Speed: Hej! Nie rób tak! To niebezpieczne! Jak dzieci cię będą naśladowały, to co wtedy zrobisz?!

[Sonic odwraca się do kamer, łamiąc „czwartą ścianę”.]

Sonic: Słuchajcie, nigdy nie stawajcie na pędzących samochodach!

[Po tej lekcji Sonic wskakuje na szosę i dalej ucieka przed goniącą go drużyną S. Na twarzy Sama maluje się wściekłość.]

Sam Speed: Jak śmiesz nabijać się z drużyny S! Dam ci ja nauczkę! Ruszamy! Pełna prędkość. (Naciska różne przyciski.) Wszystkie skrzydła na pół stopnia!

Pozostali członkowie: Przyjąłem!

[Skrzydła we wszystkich samochodach przechylają się na bok. Pogoń za Soniciem wciąż trwa.]

Sam Speed: Pełna moc!

[Kiedy Sam zaczyna przyśpieszać, później na jego twarzy maluje się zaskoczenie.]

Sam Speed: Co do?!

[Okazuje się, że Sonic biegł tyłem, jednocześnie patrząc ze złośliwym uśmiechem na Sama. On zaś nie może uwierzyć w to, co widzi.]

Sam Speed: To niemożliwe.

Członek załogi #1: On się z nami bawi. |Czym on jest?

Członek załogi #2: Szefie! |Proszę coś zrobić!

Członek załogi #3: To frustrujące!

Sam Speed: Słuchajcie... Zróbcie mi miejsce! Czas nakarmić mleczkiem moją maszynę.

[Pozostałe cztery samochody rozstawiają się na boki, by zrobić Samowi przejście.]

Sam Speed: Nigdy nie przypuszczałem, że będę musiał tego użyć. Jednakże... Na mojej drodze... Na przeciwko mnie... To niewybaczalne! Super Nitro włączone!

[Sam włącza super nitro, dzięki czemu staje się dużo szybszy, mijając swoich kolegów. O mały włos Sonic nie został rozjechany; musiał odskoczyć na bok, by popędzić za nim. Tymczasem silnik Super Nitro rozgrzewa się, a prędkość Sama wynosi prawie na godzinę!]]

Sam Speed (śmieje się): Nie pozwolę nikomu być szybszym ode mnie! Jeśli ktoś chciałby być szybszy,| musiałby osiągnąć prędkość dźwięku!

[Nagle Sonic wyszedł niespodziewanie mu naprzeciw, a co dziwniejsze… wyprzedził go dużo szybciej.]

Sam Speed (zszokowany): Sonic boom?!

[Pojawia się tablica z napisami „Sonic Boom – huk, będący wynikiem samolotu odrzutowego, który przekracza prędkość dźwięku”.]

Sam Speed: I to na ziemi...

Członek załogi #1: Szefie!! Punkt D!

[Przerażony Sam zatrzymuje samochód, z całych sił naciskając pedał stopu, a za samochodem wyłaniają się trzy spadochrony. Sonic nie zauważył, dokąd biegnie: do końca drogi. Wkrótce wybija się w powietrze, mijając w drodze wiatraki, które poszły w ruch. Na tle ukazane jest miasto, na które Sonic patrzy z góry, pogwizdując sobie.]

Sonic: Nawet ładne. (odwraca się w drugą stronę) No i tamten facet też był zabawny.

[Na końcu drogi stał Sam Speed, który patrzył na Sonica, nie mogąc uwierzyć, że wyprzedził go „najszybszy jeż”.]

Sonic: Zapewne będę miał z nim sporo dobrej zabawy.

[Lecąc nad rezydencją, zauważa nagle coś, na co reaguje z lękiem, czyli…]

Sonic: Basen! Woda.

[Próbuje stąd uciec, ale w powietrzu to nie było możliwe.]

Sonic: Nie da rady.

[Nagle Sonic z głośnym krzykiem wpada prosto do basenu. Głośny plusk obudził jednego z mieszkańców rezydencji. Tymczasem Sonic próbuje wydostać się z wody, ale bezskutecznie. Chłopiec zauważa Sonica w basenie, który próbuje się stąd wydostać, po czym biegnie na miejsce, a następnie z głośnym pluskiem wskakuje, by go uratować. Po wyjściu na powierzchnię Sonic kaszle.]

Chris: W porządku?

Sonic: Tak, dzięki!

Chris: Potrafisz mówić?

Sonic: No jasne.

Chris: Niesamowite! Naprawdę potrafisz mówić. Jestem Chris! A ty?

Jak masz na imię?!

Sonic: Jestem Sonic. Jeż Sonic!

[Napisy końcowe i opisy następnego odcinka]

Dubbing polski Edytuj

Sonic X Odc

Sonic X Odc.1

[Scena przedstawia Księżyc na tafli jeziora, a potem Biga łowiącego ryby na jeziorze. Nagle Big budzi się, słysząc alarm dochodzący z fortecy Eggmana, w kierunku której pędzi… jeż Sonic! Roboty stoją gotowe do strzału, lecz Sonic szybko je omija. Druga armia strzela do Sonica rakietami, ale i one nie stanowią dla niego przeszkód. Wkrótce wielkie roboty wychodzą mu na spotkanie.]

{Intro do serialu}

[Na widok jednego z nich jeż wybiega na inny korytarz, gdzie wyjście blokuje mu drugi robot. Sonic wybiega do innego wyjścia, ale zostaje po chwili wybity przez platformę odbijającą, co wykorzystał jeden z robotów, który uderzył potężnie w Sonica, posyłając go gdzieś daleko. Na ratunek jeżowi lecą Tails i Amy na Tornado.]

Tails: Sonic!

[Amy i Tails zmniejszają pułap w Imperium Eggmana, lecz jego roboty zauważyły ich i zaczynają do nich strzelać; prawie o mało nie trafiają w Amy. Podczas odlotu z Imperium Amy zauważa, że tylna część samolotu zaczyna się palić.]

Amy: Samolot się pali! (Odwraca się do Tailsa.) Co teraz zrobimy?

Tails (odwraca się do Amy): Uratujemy Sonica! (Uruchamia dźwignię.) To na początek!

[Z Tornado wystrzelona została rakieta z pierścieniem w środku; leciała w kierunku Sonica, który runął w dół w kierunku lasu. Pierścień spada do jeża; po chwili pojawia się między drzewami jasna oświata, która zmierzała w stronę Imperium, po drodze niszcząc roboty Eggmana: to Sonic wykonujący Spin Dasha za pomocą pierścienia. Nagle jeden z wielkich robotów zgniótł Sonica, co mu się zdawało, ale Sonic pokonał go i dostał się do wieży, niszcząc szkło.]

Tails: Trzymaj się, Amy!

[Tymczasem Tornado, na którym są Tails i Amy, zaczyna się rozpadać i lądować na ziemi. Po chwili Amy otwiera oczy i ze zgrozą zauważa, że obaj jadą w stronę… wielkiej skały!]

Amy: Rozbijemy się!

Tails: Trzymaj się!

[Niespodziewanie czyjaś ręka jednym uderzeniem swojej pięści kruszy skałę na kilka kawałków, dzięki czemu Tails i Amy spokojnie mogli zatrzymać samolot, który uległ uszkodzeniu. Nagle Tails otwiera oczy i cieszy się, patrząc na swojego „wybawcę”.]

Tails: Knuckles!

[To rzeczywiście był Knuckles: stał obok Tails’a i Amy z boku, patrząc na nich.]

[Lecz Knuckles odwrócił się od nich, by znów popatrzeć na Imperium Eggmana, gdzie wszedł Sonic.]

Amy: Co mu dolega?

[Knuckles bez zmian oglądał Imperium Eggmana, skąd dobiegały tajemnicze wybuchy.]

Knuckles: Przesada... jak zawsze.

[W Imperium Eggmana daje się słyszeć jakiś alarm, po czym zamykane są wszystkie włazy do wejścia jak i wyjścia. To wszystko na komputerze widział Decoe, który odwraca się do Eggmana.]

Decoe (odwraca się do Eggmana): Centrum jest całkiem zamknięte, doktorze Eggman.

Eggman: Czemu ten paskudny Sonic zawsze wchodzi mi w drogę?!

[W Imperium Eggmana, oprócz samego Eggmana i jego sługusów byli też więźniowie: Cream i Cheese!]

Cream: Wcale tego nie robi. On tylko próbuje powstrzymać pana przed robieniem złych rzeczy.

Cheese: Chao! Chao!

Doktor Eggman: Czyżby? (Wyjmuje czerwony Szmaragd Chaosu) Tym razem nie zdąży mnie powstrzymać! Kiedy tu umieszczę ostatni Szmaragd Chaosu, mój wzmacniacz energii będzie niepokonany.

Cream (przytula Cheese’a do siebie): Nie może pan tego zrobić!

Cheese: Chao, chao, chao.

[Nikt nie zauważył, że w Imperium Eggmana oprócz nich jest jeszcze… Rouge, która wszystkiemu się przyglądała.]

Cream: No właśnie! Sonic na to nie pozwoli!

Doktor Eggman (śmieje się): Mylisz się, malutka! (Znów się śmieje)

[Na następnej scenie pojawia się Sonic wykonujący Spin Dasha.]

Doktor Eggman: Nie może…

[Nagle słyszy dźwięk zburzonej ściany, a potem odwraca się i jest zszokowany, gdy widzi… Sonica!]

Cream: Sonic!

Doktor Eggman: Sonic… (Przybiera minę na groźną) Za późno!

[Eggman wkłada Szmaragd Chaosu do pojemnika przy maszynie, a następnie majstruje przy przyciskach, po czym trzyma kontroler z guzikiem.]

Doktor Eggman: Nie powstrzymasz mnie teraz! Wystarczy, że nacisnę ten mały guzik! (znów się śmieje)

Sonic: Taa… chyba że ci wcześniej go zabiorę.

[Eggmanowi przez chwilę zrzedła mina. Nagle za Soniciem stoi jeden z robotów.]

Doktor Eggman (uśmiecha się szyderczo): Może spróbujesz.

[Robot strzela w stronę Sonica, który biegnie w stronę ściany, a potem przez nią.]

Doktor Eggman: Nie pozwólcie mu uciec!

[Jeden z pocisków o mało nie trafił w Rouge, która przyglądała się tej scenie z bliska.]

Doktor Eggman: Zatrzymać go za wszelką cenę!

[Niespodziewanie Sonic staje przed Eggmanem, a robot E-13 kieruje w ich stronę działo.

Doktor Eggman: Nie! Wstrzymać ogień!

[Sonic odskakuje w stronę Cream i Cheese’a, a Eggman odchyla głowę w dół; zaś robot strzela w stronę machiny Eggmana.]

Doktor Eggman: Nooo… Proszę bardzo!

[Nagle cała maszyna wypełnia się wyładowaniem elektrycznym, jakby miała za chwilę wybuchnąć, co Eggman zauważył przed chwilą.]

Eggman(Odwraca się do robota): Coście narobili?!

[Ten widok widzieli Decoe i Bocoe. To samo zauważyli Rouge, Cream, Cheese i Sonic, który nie zdążył przez to ratować więźniów. Nagle całe Imperium Eggmana ogarnia jasna poświata. Ten widok oglądają: Knuckles oraz przerażeni Tails i Amy.]

Amy: A co to?

Knuckles: To było Centrum Kontroli Chaosu.

[Nagle jasna poświata zaczyna być coraz większa, wchłaniając część mieszkańców planety Sonica. Sonic przez chwilę leży nieprzytomny na jakimś gruncie. Potem odzyskuje przytomność.]

Sonic: Rany. Chyba straciłem przytomność.

[Podczas rozglądania się Sonic odwraca się w stronę, gdzie widzi… światła od samochodów! Na widok tych świateł Sonic ucieka przerażony w inną stronę. Tak samo przed innymi. Wkrótce było jasne: Sonic zablokował ruch uliczny. Znalazł się w mieście. Rozgląda się wokoło.]

Sonic: Gdzie ja jestem?

[Wszyscy ludzie patrzą na Sonica z zaciekawieniem.]

Sonic: I na co oni się gapią?

[Mnóstwo gapiów rozchodzi się po ulicy, by popatrzeć ze zdziwieniem na Sonica.]

[Po chwili Sonic stoi w pozie jakby gotowości do walki. Wszystkie samochody trąbią na Sonica, by zszedł z drogi.

Kierowca ciężarówki: Co to ma być? Halloween?!

[Do akcji wkracza dwójka młodych policjantów.]

Sonic: Potrafią mówić.

Policjant #1: Co to jest?

Policjant #2: Wygląda jak duży jeż.

Policjant #1: Niebieski jeż?

Policjant #2: Cokolwiek to jest, lepiej je stąd zabierzmy.

[Pierwszy z policjantów klęczy przy Sonicu.]

Policjant #1: Hej, mały. Chcesz się z nami przejechać?

Policjant #2: Wezwać pomoc?

Policjant #1: Mam w domu trzy koty. Dam sobie z nimi radę.

[Pierwszy policjant przywołuje Sonica, ale ten nie ma ochoty go słuchać, co mocno osłupiało dwóch policjantów.]

Policjant #2: Widziałeś to? Ten mały ci się stawia!

Policjant #1: Tak? Przede mną nie uciekniesz!

[Nagle Sonic odskakuje policjantowi. Drugi z policjantów wyjmuje pałkę, bu uderzyć nią w Sonica.]

Policjant #2: Ty mały…

[Nagle tę scenę przerywa pojawienie się komendanta, który dotyka policjanta w ramię.]

Komendant: Spokojnie. Spokojnie, obejdzie się bez przemocy.

Policjant #2: Tak, ale…

Komendant: Stań za nim!

[Przy Sonicu stawia się jeszcze dwójka policjantów.]

Komendant: Kiedy dam znak, wszyscy się na niego rzucimy. (Robi pozę do schwytania Sonica.) W porządku. Wszyscy gotowi? Teraz!

[Sonic, jak gdyby nigdy nic, stał sobie; natomiast wszyscy czterej policjanci i komendant rzucili się na niego chmarą, przez co wywiązała się wielka plątanina.]

Policjant #4: Noooo!

Policjant #3: Trzymam go za szyję!

Komendant: No dobra, wyciągamy go na trzy! 1, 2, 3!

[Na ten sygnał wszyscy policjanci trzymali… siebie nawzajem, zamiast Sonica! Przez chwilę okręcili się dookoła, po czym upadli na jezdnię. To wszystko oglądał Sonic, który nie wiadomo jak siedział na czerwonym samochodzie, którego właściciel patrzył z zaskoczeniem na jeża. Sonic wzrusza ramionami, kiedy nagle któremuś z policjantów udało się go złapać za pomocą wielkiej siatki do łapania zwierząt.]

Policjant #5: Sierżancie! Mam go!

[Nagle Sonic zaczyna pędzić w stronę końca miasta, a trzymający go policjant – razem z nim. Pozostali policjanci postanawiają ratować kolegę.]

Komendant: Brać go!

[Wszyscy policjanci łapią się kolegi, ale zamiast go uwolnić, jakby byli uwięzieni: trzymali się go uczepieni jak do rzep do psiego ogona. Tymczasem Sonic gnał wśród samochodów. Nagle do miasta wjechał samochód policyjny. Gdy Sonic minął radiowóz, wszyscy policjanci wtłoczyli się do radiowozu, o mało nie miażdżąc sierżanta. Jedynie komendant, który się uwolnił, chwyta za słuchawkę.]

Komendant: Uwaga, wszystkie jednostki!

[Sonic ucieka z miasta.]

Komendant: Niebieski jeż ucieka na wzdłuż od ulicy centralnej.

[Podczas pościgu upada siatka do łapania dużych zwierząt.]

Komendant: Zamknąć wszystkie ulice do placu dworcowego [Kamera następnie pokazuje scenę, gdzie w tle widać miasto.] i ustawić blokadę przy wjeździe na 101!

[Inną stroną miasta jedzie inny samochód policyjny, którym jeździ dwóch policjantów, którzy dostali sygnał.]

Gruby policjant: Nigdy nie widziałem niebieskiego jeża.

Chudy policjant (śmieje się): Pewnie chodzi o jakiś zagraniczny model samochodu. (Odwraca się do kolegi) Jak go złapiemy, może pozwolą nam się przejechać.

Gruby policjant: Pewnie na masce mają ozdoby, które wyglądają jak jeż.

[Nagle obaj policjanci coś wyczuli: to Sonic, który rozglądał się po okolicy, stał na masce ich samochodu. Odwraca się do kamery.]

Sonic: Nie wiem, jak się tu znalazłem… ale muszę się stąd wydostać!

[To mówiąc, Sonic zeskakuje z radiowozu i pędzi w siną dal. Zszokowani policjanci patrzą na niego.]

Chudy policjant: Hej… Widziałeś… to co ja?

Gruby policjant: Obawiam się, że tak.

[W kierunku szosy, którą pędzi Sonic, zbliża się helikopter policyjny.]

Pilot helikoptera #1: Ścigali go i uciekł? Czy oni nawet nie potrafią złapać jeża?

Pilot helikoptera #2: Jest tam!

[Pilotowi udało się zlokalizować położenie Sonica i oświetlić go: pędził główną szosą. Helikopter leci za nim.]

Pilot helikoptera #1: Widzę go! Kieruje się na północ od wzdłuż przedłużenia centralnej około dwukilometrowo zjazdu na 101!

[Pracownik centrum dowodzenia lokalizuje położenie Sonica.]

Pracownik: Przyjąłem! Trzecia jednostka, zbliża się w waszą stronę.

[Dwa radiowozy, dwie koparki i ciężarówka stoją na końcu szosy, który jest odgrodzony znakami zatrzymania się.]

Pracownik: Powtarzam: zbliża się w waszą stronę!

Policjant: Nie ma obaw! Nie prześlizgnie się ani przez nas, ani obok nas!

[Sonic dodaje gazu.]

[Przerywnik w postaci czarnego ekranu]

[Sonic rozpędza się, po czym wykonuje potężny skok na ponad , po czym ląduje, a następnie biegnie dalej, co lekko zszokowało policjantów.]

Policjant: Nie prześlizgnął się ani pod nami, ani przez nas, ani obok nas!

(śmieje się)

[Helikopter mija pechowców i rusza za śladem Sonica. Po minach pilotów helikoptera widać, że pierwsza część misji schwytania Sonica zakończyła się totalną klapą.]

Pilot helikoptera #1: To im się nie spodoba w centrali. Delta 1 do bazy! Blokada niestety nie zadziałała.

Pracownik: Co? Chcecie powiedzieć, że uciekł?

Pilot helikoptera #1: Właśnie!

Pracownik (odwraca się do szefa): Złe wieści!

[Ów wspomniany szef śmieje się z tego. A był nim… Sam Speed.]

Sam Speed: Nie ma obaw. Chyba uda nam się złapać naszego małego przyjaciela. Załoga S, do roboty.

[Tabliczka z napisem Stand by gasi się, a na jej miejsce świeci się napis Called Out. Na ten sygnał cała 5-osobowa Załoga S (w tym Sam Speed jako lider) idą do warsztatu, gdzie mechanicy robili pojazdy dla drużyny. Sam podchodzi do swojego pojazdu.]

Sam Speed: Jaka dziś temperatura powierzchni?

Mechanik: Około 20 stopni. Jest sucha jak pieprz!

Sam Speed: Bryza z zachodu?

Mechanik: Prawie żadna!

Sam Speed: Droga gładka?

Mechanik: Gładka jak stół!

[Sam nakłada maskę.]

Sam Speed: No dobrze! Dajcie pięciodawkowe, miękkie!

Mechanik: Gotowe!

[Pozostali mechanicy podrzucają dobrej klasy koła z oponami, które przyczepiają do samochodu, a następnie przy nich montują. Sam wkłada na siebie kask, po czym idzie siąść do swojego pojazdu. Sam wsiada do samochodu, a jego koledzy przypinają mu pasy; on sam dosuwa podaną przez mechanika kierownicę na właściwe miejsce. Ogląda opis swojego pojazdu na monitorze.]

Kolega po fachu: Zaprogramowałem go do jazdy na autostradzie.

Sam Speed: Świetnie!

Kolega po fachu(do Sama): Aaa… I zatankowałem trochę tego specjalnego paliwa, tak jak pan prosił.

Sam Speed (podnosi kciuk w górę): Dobra robota!

[Samochód zaczyna mocno warczeć, gotowy do jazdy.]

Głos policjanta: Szefie, ostatnio widziano go na 101! na północ!

Sam Speed: Przyjąłem. No dobra. Ruszamy!

[Cała drużyna wyjeżdża ze swoimi pojazdami z warsztatu, po czym czekają na zielone światło. Po ukazaniu się zielonego światła cała drużyna rusza, włączając policyjne światła, by schwytać Sonica. Tymczasem on siedział na latarni ulicznej i patrzył na niebo i Księżyc.]

Sonic: Niebo takie samo... Gwiazdy i księżyc też.

[Docierają do niego wspomnienia przed wybuchem maszyny Eggmana z rodzinnej planety Sonica oraz jak jasna poświata pochłania wszystko i wszystkich.]

Sonic: Chyba wysłało mnie tu Centrum Kontroli Chaosu. Podróżowałem w przestrzeni, ale czy w czasie też? Czy jestem tu sam? Czy wszyscy inni zniknęli?

[Sonic powoli wstaje.]

Sonic: No cóż. Chyba niedługo się dowiem! Ha!

[Zeskakuje z latarni na jezdnię. Nagle widzi Sama i resztę drużyny. Właz otwiera się i Sam wysiada z samochodu, po czym podnosi rękę na powitanie.]

Sam Speed: Witaj. Trudno ciebie dogonić.

[Sonic odwraca się, by pobiec dalej.]

Sam Speed: Hej, zaczekaj!

[Sonic odwraca się, zaś Sam zdejmuje maskę.]

Sonic: Rzadko tu mamy takie szybki towarzystwo. Dobrze, że tu jesteś. To miejsce jest za spokojne. W ciągu roku aresztowałem tylko jedną osobę. Jakiś żartowniś ubzdurał sobie, że jest rajdowcem. Miał nawet własną Formułę 1. chyba chciał mnie sprawdzić. To trwało krócej niż… niż ubranie tego kombinezonu.

[Sonic odwraca się do Sama z uśmieszkiem na twarzy.]

Sam Speed (śmieje się): Nie miał szans. Oczywiście to nasza wina, że miasto jest takie nudne. Jesteśmy specjalną jednostką pościgową, Załogą S. A ja jestem jej dowódcą. Mówią na mnie Gwiazda Autostrad. Jeśli myślisz, że jesteś tu najszybszy… to się mylisz.

[Sonic, usłyszawszy ryk silnika, zaczyna uciekać. Wszyscy, poza Samem który to wszystko obserwuje, ścigają jeża.]

Sam Speed: Biegnij, jeżyku. I tak cię złapię.

[Przerywnik z czarnym ekranem]

[Załoga S rozpoczyna pościg za Soniciem, który jakby się tym nie przejął.]

Sonic: Ha! Też mi Załoga S! Wloką się jak żółwie. Ha! Ha!

[Sonic zaczyna pędzić dalej.]

Sam Speed: Przyspiesza! Zwiększyć nachylenie tylnego skrzydła o 20 stopni! Członek załogi #1: Przyjąłem!

[Sam naciska przycisk przy swojej kierownicy, by zwiększyć prędkość, przez co silnik się nagrzewa. Wkrótce jedzie obok Sonica.]

Sonic: No proszę. Chyba zaczyna się godzina szczytu.

[Nagle cała załoga S otacza Sonica.]

Sonic (przerażony): O nie! Jak ja teraz ucieknę? (śmieje się)

[Nieoczekiwanie jeż znika.]

Jeden z członków drużyny S: Gdzie on jest? Chyba go nie przejechałem!

[Nie zauważa, że Sonic biegnie obok niego. Wkrótce Sonic puka do okna drzwi samochodu, po czym wieje.]

Jeden z członków drużyny S: Hej!

[Wkrótce Sonic staje na masce samochodu Sama.]

Sam Speed: Hej ty! To niebezpieczne i nieodpowiedzialne! Co, jeśli dzieciaki zaczną tego próbować?!

[Sonic odwraca się do kamer, łamiąc „czwartą ścianę”.]

Sonic: Dzieci nie gonią jeży w wyścigówkach!

[Po tej lekcji Sonic wskakuje na szosę i dalej ucieka przed goniącą go drużyną S. na twarzy Sama maluje się wściekłość.]

Sam Speed: Nie będziesz się nabijał z Załogi S! Zaraz dostaniesz nauczkę! (Naciska różne przyciski.) Wszystkie skrzydła o pół stopnia! Musimy go dorwać!

Członek załogi #2: Tak jest!

[Skrzydła we wszystkich samochodach migoczą światłami policyjnymi. Pogoń za Soniciem wciąż trwa.]

Sam Speed: Gaz do dechy!

[Kiedy Sam zaczyna przyśpieszać, później na jego twarzy maluje się zaskoczenie.]

Sam Speed: O?!

[Okazuje się, że Sonic biegł tyłem, jednocześnie patrząc ze złośliwym uśmiechem na Sama. On zaś nie może uwierzyć w to, co widzi.]

Sam Speed: Co to? Jak to? On się z nami bawi.

Członek załogi #1: Skąd się to wzięło, szefie? Niech pan coś zrobi!

Sam Speed: Koniec zabawy. Do wszystkich jednostek! Zróbcie wolny środek!

[Pozostałe cztery samochody rozstawiają się na boki, by zrobić Samowi przejście.]

Sam Speed: Nie sądziłem, że będę musiał to zrobić… ale nie mam wyjścia. Nikt nie może być szybszy ode mnie na mojej autostradzie.

[Sam włącza super nitro, dzięki czemu staje się dużo szybszy, mijając swoich kolegów. O mały włos Sonic nie został rozjechany; musiał odskoczyć na bok, by popędzić za nim. Tymczasem silnik Super Nitro rozgrzewa się, a prędkość Sama wynosi prawie na godzinę!]

Sam Speed (śmieje się): Teraz pokona mnie tylko, jeśli będzie szybszy od dźwięku!

[Nagle Sonic wyszedł niespodziewanie mu naprzeciw, a co dziwniejsze… wyprzedził go dużo szybciej.]

Sam Speed (zszokowany): Niesamowite! On osiąga prędkość ponaddźwiękową!

Członek załogi #1: Szefie!! Koniec drogi!

[Przerażony Sam zatrzymuje samochód, z całych sił naciskając pedał stopu, a za samochodem wyłaniają się trzy spadochrony. Sonic nie zauważył, dokąd biegnie: do końca drogi. Wkrótce wybija się w powietrze, mijając w drodze wiatraki, które poszły w ruch. Na tle ukazane jest miasto, na które Sonic patrzy z góry.]

Sonic: Może tu nie jest tak źle. (odwraca się w drugą stronę) Przynajmniej jest się z kim zabawić.

[Na końcu drogi stał Sam Speed, który patrzył na Sonica, nie mogąc uwierzyć, że wyprzedził go „najszybszy jeż”. Lecąc nad rezydencją, zauważa nagle coś, na co reaguje z lękiem, czyli…]

Sonic: Basen? (śmieje się nerwowo)

[Próbuje stąd uciec, ale w powietrzu to nie było możliwe.]

Sonic: Na razie!

[Nagle Sonic wpada prosto do basenu. Głośny plusk obudził jednego z mieszkańców rezydencji. Tymczasem Sonic próbuje wydostać się z wody, ale bezskutecznie. Chłopiec zauważa Sonica w basenie, który próbuje się stąd wydostać, po czym biegnie na miejsce, a następnie z głośnym pluskiem wskakuje, by go uratować. Po wyjściu na powierzchnię Sonic kaszle.]

Chris: Mało brakowało. Nic ci nie jest?

Sonic: Nie, wielkie dzięki!

Chris: Nie wiedziałem, że mówisz.

Sonic: Umiem wiele rzeczy!

Chris: O rany! Ale super! Super, że umiesz mówić! Jestem Chris! A ty masz jakieś imię?

Sonic: Oczywiście! Nazywam się jeż Sonic!

[Napisy końcowe i czytanie przez lektora polskiej ekipy dubbingu]

Źródła Edytuj

  • Oba filmy pochodzą z kanału użytkownika Youtube o nazwie Sonic X PL.
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.